Slyszalem, ze alkohol oglupia. Zabija szare komorki znajdujace sie w moim mozgu, ktore to wlasnie sprawiaja, ze jestem w stanie stukac w te nic nie znaczace, jesli wyjete z kontekstu znaki graficzne ukladajace sie w logiczna/nielogiczna (niepotrzebne skreslic) calosc. To zajebiscie z jego strony. Czuje liryczne opary klebiace sie nade mna, opatulajace moje klepki. Jest pewna kwestia, ktora nie daje mi spokoju, zzera mnie od srodka jak kwas siarkowy: jesli negacja to paradoks, a paradoks jest rownoznaczny z negacja, to kopnijcie mnie w dupe, bo nic o zyciu nie wiem! Kto powiedzial, ze czarne jest dla wszystkich czarnym, a biale razi w oczy kazdego obserwatora? Nikt, a jesli nawet powiedzial, to byl to czlowiek bez wyobrazni nie zdajacy sobie sprawy z relatywizmu naszych osadow. Bezmierny chaos mojej wypowiedzi jest zapewne w jakis sposob urokliwy, czego nie bede sie wyrzekal, a wrecz przeciwnie. Calkiem interesujaca opcja. Rzucanie niezrozumialymi terminami w sposob, ktory bedzie sie kojarzyl ze swiatlym postrzeganiem swiata. Mozna na to nawet wyrywac laski. Niespecjalnie rozgarniete, niespecjalnie oczytane, niespecjalne uogolniajac. Reasumujac: niespecjalnie intratna ta mozliwosc, droga. Meczy mnie wena, jednak nie moge napisac czegos konstruktywnego, wizjonerskiego, kultowego. Dlaczego? Jakbym to wiedzial, z pewnoscia bym temu zaradzil, chyba, ze moje permanentne lenistwo sprawiloby, ze olalbym sprawe nie zdajac sobie sprawy z fenomenu glaszacego mnie po glowie. Tym pesymistycznym akcentem chcialem zakonczyc ten beznadziejnie beznadziejny wpis. KAPUT.
Nie. Nie mam ogona.
Ani dwóch twarzy, tak by gdy jest mi lepiej w inną się przeobrazić. Nie jestem jaszczurką, ani bańką mydlaną. Ani z kości, ani z duszy się nie składam wyłącznie. Gardzisz mną, ale co jeśli ja gardzę twoją pogardą? Jest mi źle, choć dobrze. W banale tym możesz dostrzec głębie, lub drugie banalne dno - jak wolisz. Wybór do Ciebie należy, a droga którą pójdziesz zawsze będzie prawdziwa. Dla Ciebie, jeśli jesteś filozofem, którego treścią życia jest jego myśl.
Uczucia są banalne i prozaiczne i nawet romantyczna otoczka tego nie zmieni, co nie oznacza, że są proste. Miecz obusieczny jakim wojujemy przez całe życie jest absolutny i nawet, gdy obojętność jest jego inskrypcją, zamachujesz się poświadomie szkodząc/pomagając innemu równoległemu umysłowi przemierzającemu świat w poszukiwaniu... No właśnie, czego? Słowa bolą, ale jeszcze bardziej boli milczenie. Hipokryta czy oportunista? Żaden, bo trzymanie się za swój kręgosłup moralny to mój cel nie przychodzący łatwo i zbaczam z niego nazbyt często. Pogarda? Za wiele razy ktoś gardził mną, żebym to ja mógł gardzić kimś. Śmieszy mnie jednak groteska i niezamierzona żałosność u ludzi przeświadczonych o należnym im szacunku. Na szacunek można zarobić, ale tylko ciężką pracą, którą niektórzy nazywają pokorą. Nie jestem pokorny w stosunku do ludzi, bo nie na tym polega humanizm. Pracą nad sobą. Bo nad kim?
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 3 825 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: